Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
.2 ` boczowskich lasów smak `
.2 ` boczowskich lasów smak `
jak świat. wypracowanie na polski, bodajże.
Boczowskich lasów smak
-Tato, daleko jeszcze?
Mała, nadąsana twarzyczka odrywa się na chwilę od chwilę od samochodowej szyby, by wlepić czarne ślepka w swojego rodziciela, wchodzącego właśnie w Trzeci Poziom Irytacji.
-Nie, już niedługo. Siedź spokojnie.
Ubrana w niebieskie spodnie dziewczynka przechyla się w przód, wciskając głowę między fotele rodziców.
-Ale jak długo jeszcze?
-Skarbie, dopiero wyjechaliśmy z domu. Jeszcze parę godzin.
-Ale ile to minut?- pyta niezrażona, usiłując liczyć na ubrudzonych czekoladą palcach.
Siedząca z przodu kobieta bierze głęboki wdech dla uspokojenia nerwów.
-Jak będziemy na miejscu, to ci powiemy. Prześpij się.
Właścicielka ciemnych oczu wydyma usta i całą swą pięcioletnią osobą ukazuje światu niezadowolenie, kiedy rozkłada się z tyłu auta. Chociaż na chwilę zapada taka przyjemna, relaksująca cisza...
-Ale daleko jeszcze?
***
Jakaś nisko zawieszona gałąź ze zgrzytem zaczepia o bok samochodu. Dziewczynka, zwinięta w kłębek na tylnym siedzeniu gwałtownie podnosi powieki. Koła podskakują mocno na wybojach. Przez drzewa prześwituje srebrzysta tafla jeziora.
-Jesteśmy!- wydobywa się z dziewczęcego gardła ze zdecydowanie nie-dziewczęcym natężeniem głośności.
Rodzice wymieniają pobłażliwe spojrzenia, kiedy drzwi otwierają się i dwie pulchne nóżki rozpoczynają rozpaczliwy bieg w kierunku wody. Mada, (choć może wtedy bardziej Mariolcia) gna przez boczowski las, zdeterminowana, by przywitać się z każdym kamieniem i dotknąć każdego drzewa. Wtedy jeszcze nie zdaje sobie sprawy, że za kilkanaście lat będzie gnała dokładnie w ten sam sposób, w tym samym miejscu, choć popychana tęsknotą do ludzi, a nie miejsca. Nie zdaje sobie z tego sprawy i w najmniejszym stopniu nie zajmuje to jej głowy.
Boczów, Boczów, Boczów...
Stara melodyjka szumi jej w głowie.
Ktoś może powiedzieć, że cztero, góra pięcioletnie dziecko nie ma prawa odczuwać tego tak głęboko, tak bardzo pamiętać tego miejsca, tak bardzo je kochać... Ale wiele, wiele lat później będzie przysięgać, że tęskniła i że pamiętała. I że część szumu ptaków i wody została w niej na zawsze, każąc jej zawsze czekać, czekać, czekać...
Za kilkanaście lat ktoś powie jej "wcale tak nie było! Nie możesz tego pamiętać, byłaś za mała..."
Ale na razie, Mada ma tylko pięć lat. Ma niebieskie spodnie i czarne oczy. I ma Boczów, jedyne miejsce na ziemi, które zdaje się mieć własny smak, zapach i kształt.
I to jest coś, czego nikt nie będzie w stanie nigdy jej odebrać.